HeretycyWYZNAWCY WOLNEGO DUCHA
by MATTHIAS BENAD


Z wyznawcami wolnego ducha jest podobnie jak z wieloma innymi odszczepienczymi ruchami religijnymi katolickiej Europy sredniowiecza: znamy ich jedynie z tego, co pozostawili nam ich przeciwnicy. Poczawszy od drugiej polowy XIII w. wystepuja oni w uchwalach synodow, aktach inkwizycji i biskupich dekretach pod nazwa "bracia i siostry wolnego ducha". Zwlaszcza nad Renem zwracano na nich uwage biskupom (Kolonia 1307, Trewir 1310, Moguncja 1310, Strasburg 1317). Ale podobne informacje zachowaly sie takze w odniesieniu do innych regionow, na przyklad Szwabii, Turyngii, Slaska, Lotaryngii i Moraw. Duch wolnomyslicielski odegral rowniez pewna role w procesie, ktory doprowadzil do spalenia beginki Malgorzaty Porete w Paryzu w 1310 r. Raz po raz wspomina sie w owych relacjach o mezczyznach i kobietach, ktorzy wedrowali po okolicy zebrzac pod pozorem dobrowolnego ubostwa, wyglaszali kazania bez pozwolenia ksiezy i biskupow. Poniewaz nosili wyrozniajace sie stroje, uwazani byli za beginki i begardow.

Uwazano zatem, ze wyznawcy wolnego ducha przynaleza do tego stanu, w ktorym, zwlaszcza w miastach, osoby samotne zyly zgodnie z zasadami religii, nie przynalezac rownoczesnie do zadnego z aprobowanych przez Kosciol zakonow duchownych. Ta forma zycia byla szeroko rozpowszechniona: tylko w samej Kolonii istnialo w XIV w. ponad sto konwentow kobiecych liczacych mniej wiecej szescset beginek, we Frankfurcie nad Menem zas ponad piecdziesiat konwentow. Stan ten byl szczegolnie atrakcyjny dla wdow i niezameznych kobiet wywodzacych sie z niestabilnej pod wzgledem materialnym sredniej warstwy mieszczanstwa. Czesto ich wdowi majatek wzglednie posag nie starczaly na (ponowne) malzenstwo. Nie byly one rowniez w stanie poniesc wysokich kosztow wstapienia do ktoregos z klasztorow zenskich. W tej sytuacji spedzenie zycia w zgromadzeniu beginek umozliwialo im spelnianie okreslonej pod wzgledem religijnym, samodzielnej roli spolecznej.

W niektorych przypadkach podobienstwo miedzy wyznawcami wolnego ducha a beginkami i begardami obejmuje nie tylko sfere zewnetrzna: w Swidnicy na Slasku i w Kolonii istnialy konwenty wychowujace swych czlonkow na wyznawcow wolnego ducha. Dysponowaly one rozleglymi powiazaniami ze zgromadzeniami im pokrewnymi. Mimo to zdecydowana wiekszosc beginek i begardow nie wykraczala poza ramy wyznaczone przez Kosciol. Przewazajaca liczba konwentow oddawala sie mianowicie pod duchowe kierownictwo zakonow, przy czym szczegolnym powodzeniem cieszyli sie dominikanie i franciszkanie. Czesciowe pokrywanie sie ideologii wolnomyslicieli oraz beginek/begardow utrudnialo autorytetom koscielnym podjecie skutecznych dzialan przeciwko odszczepienczej nauce. I tak sobor w Vienne w 1311 r. dekretem Cum de quibusdam mulieribus wprowadzil powszechny zakaz dzialalnosci beginek. Podawaly one bowiem w watpliwosc Najswietsza Trojce i istote Boska oraz szerzyly "sprzeczne z wiara katolicka poglady na temat artykulow wiary i sakramentow Kosciola". Mnichom zebrzacym zabroniono dalszego propagowania tej formy zycia. W koncowej czesci dekretu podkreslano, ze jego postanowienia nie dotycza kobiet "zyjacych zacnie w swych hospicjach". Poniewaz rozroznienie obu grup bylo bardzo trudne, zakaz pozostal bezskuteczny. Do akcji wkroczyla wowczas inkwizycja.

O co chodzilo naprawde, pod wzgledem merytorycznym, ukazuje dogmatyczny dekret Ad nostram, wydany rowniei w Vienne. Potepial on niektore z zasad wyznawanych przez niemieckich begardow i beginki. Ich wspolna mysl przewodnia brzmiala, ze czlowiek moze osiagnac stan doskonalosci, w ktorym rowny jest Bogu: twierdzono, ze istota rozumna moze stac sie sama z siebie blogoslawiona i nie potrzebuje ku temu zadnego Boskiego objawienia. Ziemskie zycie moze byc calkowicie bezgrzeszne. Osoba w ten sposob doskonala zaznaje w tym zyciu takiej samej szczesliwosci wiecznej jak w zyciu przyszlyzn. Srodki laski stosowane przez Kosciol sa dla niej zatem bez znaczenia. Dlatego tez uwazano, iz osoba doskonala nie musi - jak to bylo w¢wczas powszechnie przyjete - wstawac i przygladac sie, jak podczas podniesienia na mszy swietej unoszono ku gorze przeistoczone chleb i wino. Byloby to bowiem rownoznaczne z upadkiem w niedoskonalosc, gdyby zstapila ona z wyzyn kontemplacji, aby myslec o tajemnicy eucharystii. Czlowiek doskonaly nie musi rowniez poscic ani sie modlic, jego dusza musi tylko cwiczyc sie w cnotach. Jego zmysly sa podporzadkowane Duchowi Swietemu. Dlatego moze pozwolic cialu na wszystko, czego ono zapragnie. Odpowiednio do tego uwazano - calkowicie wbrew surowym zasadom Kosciola dotyczacym seksu - ze stosunek cielesny przy naturalnej wzajemnej sklonnosci dwojga ludzi nie jest grzechem. Natomiast w przypadku braku owej sklonnosci objecie kobiety (osculum) jest grzechem smiertelnym. Czlowiek doskonaly nie jest winien nikomu posluszenstwa, albowiem "Pan zas jest Duchem, a gdzie jest Duch Panski - tam wolnosc" (2 Kor 3, 17).

Nauki wyznawcow wolnego ducha spotkaly sie w badaniach historycznych z bardzo roznymi ocenami. Czesto wskazywano na ich pokrewienstwo z mysla neoplatonska, odgrywajaca pewna role w idei Unio mystica owczesnej mistyki, na przyklad u Mistrza Eckharta. Niektorzy interpretatorzy nie wykraczaja nadal poza ramy wyznaczone przez uczestnikow poznosredniowiecznych soborow, uwazajac "dazenie i iluzje doskonalosci owych heretykow" za nastepstwo nieuregulowania przez Kosciol statusu "pobudzonych religijnie kregow", ktore nalezy przypisac mistycznemu ruchowi kobiecemu (Grundmann). Gdyby w pore zostaly one poddane porzadkowi koscielnemu, uniknieto by panteistycznych deformacji. Z kolei inni badacze widza w idei nadania czlowiekowi charakteru Boskiego i jego bezgrzesznosci protest zubozalych chlopow i miejskich plebejuszy przeciwko feudalnemu wyzyskowi. Byli oni zmuszeni do zebrania, a "w odrzuceniu wladzy swieckiej i koscielnej znalezli [...] idealizacje wlasnego zycia" (ErbstoBer). Mysl wolnego ducha jawi sie tu jako krytyczny odwrot od dogmatu Kosciola rzymskiego jako religijnej ideologii feudalizmu.

Kontrowersje budzi rowniez forma organizacji tego ruchu. Zdaniem Grundmanna, trudno w nim dostrzec jakiekolwiek wyrazne struktury. Wbrew tej opinii wskazywano nie bez racji, ze w wielu zrodlach zawarte jest rozroznienie miedzy zewnetrznym i wewnetrznym kregiem wyznawcow wolnego ducha. Trudnosci sprawialo rowniez istnienie obok siebie surowej ascezy i swobody, zwlaszcza w dziedzinie seksu. Podczas gdy niektorzy probuja przypisac ten "libertynizm" jedynie pomowieniom inkwizytorow (ErbstoBer, Lerner, Manselli), inni wychodza z zalozenia, ze nalezy przyjac tu zasade zlotego srodka (Grundmann). Jak wiadomo nam z innych zrodel tamtej epoki, praktyki seksualne wyznawcow wolnego ducha nie byly szczegolnie niezwykle. Wyjatkowe bylo natomiast to, ze bez skrepowania potwierdzali oni swe upodobania.

Widac wyraznie, ze zasady potepione przez sobor wienenski zawierac musialy, w odczuciu wielu wspolczesnych, bulwersujace tresci: calkowicie wolny duch wypiera centralna tajemnice eucharystii; sakramenty, urzad kaplanski i Kosciol nie przyczyniaja sie chocby w najmniejszym stopniu do zbawienia czlowieka; tym samym papiestwo i hierarchia, klasztory, konwikty i probostwa z przynalezna im wlasnoscia, dziesiecinami i dzierzawami, z ich przywilejami i polityczno-militarnymi srodkami wladzy nie maja uzasadnienia w planie zbawienia Boga w trzech postaciach. Caly Kosciol, a wraz z nim wszelkie spory teologiczne i polityczne, dotyczace zakresu wolnosci i przywilejow, zostaly usuniete przez wyznawcow wolnego ducha na margines zycia. To samo odnosilo sie do reprezentowanych przez niego norm obyczajowych: dla kazdego brata i siostry wolnego ducha byly one bez wartosci. Oni mieli swoj udzial w Boskosci i w jej autonomii, czerpali zadowolenie z tego, co rozumiane bylo przez nich jako wyraz Boskich potrzeb. W tym kontekscie przestaly rowniez obowiazywac surowe koscielne przepisy dotyczace malzenstwa i stosunkow cielesnych kobiety i mezczyzny. Z tym jednak wiazalo sie rowniez zagadnienie dziedziczenia w srodowisku chlopow, mieszczan i posiadaczy ziemskich, ekonomiczne i polityczne sojusze, jakie przypieczetowywano zazwyczaj przez malzenstwo i dzieci z prawego loza. Prawdziwy wyznawca wolnego ducha uznawal caly ustanowiony przez Kosciol aparat, majacy regulowac zycie jednostki i spoleczenstwa oraz sterowac nim, jako bezwartosciowy. Kosciol nauczal, ze kazdy jest podporzadkowany jego przykazaniom, rowniez wtedy gdy raz po raz je narusza. Ruchy krytyczne wobec Kosciola, takie jak waldensi czy nawet katarowie, odmawialy wprawdzie Kosciolowi rzymskiemu zdolnosci do gloszenia prawa Boiego w sposob wlasciwy i wiazacy, podzielaly jednak poglad, ze tego rodzaju system norm jest niezbedny i ma istotne znaczenie dla kazdego czlowieka. Inaczej zas uwazali wyznawcy wolnego ducha - oni nie znali zadnych powszechnych norm i nie podporzadkowywali sie im, przekonani o tym, ze wraz z Bogiem znajduja sie ponad wszystkim.

Ta pryncypialna negacja ugruntowanych religijnie norm dokonywala sie zazwyczaj nie w jednorazowym akcie nawrocenia. Praktykowany przez nich sposob zycia stanowil raczej rezultat dlugiego procesu przyzwyczajania sie i reedukacji, okreslanego jako status poczatkujacych (status incipiencium). Dopiero po przebyciu tej fazy wyznawca wolnego ducha osiagal doskonalosc, do ktorej odnosily sie potepione w Vienne zasady. Te dwa statusy sprawialy, ze czlonkowie ruchu podzieleni byli na krag zewnetrzny i wewnetrzny. Potwierdza to rowniez autobiograficzna relacja Johannesa z Brunn. W 1310 r. zostal on przyjety jako wyznawca wolnego ducha przez konwent begardow w Kolonii, gdzie przezyl dwadziescia lat jako poczatkujacy i osiem jako doskonaly; w 1335 r. zas dostal sie w rece inkwizycji, wyparl sie swych przekonan i wstapil do zakonu dominikanow. Przedstawiona ponzej relacja w swych podstawowych zarysach znajduje potwierdzenie rowniez w innych przekazach i odnosi sie takze do kobiet tego ruchu.

Jako poczatkujacy wyznawca wolnego ducha przyjety mogl byc ten, kto zdecydowal sie zyc w dobrowolnym ubostwie, gloszonym przez wedrownych kaznodziejow. Kandydat poznawal wowczas prawdopodobnie jeden z konwentow osiadlych begardow, ktory dokonywal jego rytualnego przyjecia. Akt ten poprzedzac musiala sprzedaz calego majatku - o ile istnial - i ewentualne wyposazenie na przyszlosc malzonka i przypuszczalnie takze dzieci. Zewnetrznie konwent taki, sluzacy wedrujacym braciom, ewentualnie siostrom, jako miejsce schronienia, nie byl pod zadnym wzgledem rozpoznawalny jako wspolnota wyznawcow wolnego ducha. Podczas obrzedu przyjecia nowicjusz, po uprzednim przekazaniu wspolnocie pozostalego mu jeszcze dobytku, wstepowal nago do kregu braci, ktorzy nakladali na niego uszyta z samych lat tunike. Jako wzor do nasladowania przedstawiany byl mu Chrystus. Przyjety brat mial byc wolny od wszelkich spraw doczesnych, podobnie jak Chrystus na krzyzu. Oznacza to, ze status poczatkujacego byl twarda szkola ascezy. W okresie tym nalezalo skruszyc stara, zewnetrzna nature (natura exterior). Chodzilo o przezwycieienie znajomych od dziecinstwa wzorcow zachowan i wyobrazen sumienia oraz o wycwiczenie nowych sposobow postepowania. Cel nadrzedny stanowilo osiagniecie stanu zadowolenia swej prawdziwej natury (satisfactio naturae).

Aby go zrealizowac, nalezalo zburzyc wszystkie mosty laczace z dotychczasowym zyciem. Nowicjusz wysylany byl zazwyczaj na zebracza pielgrzymke w towarzystwie doswiadczonego brata, aby poznac glod, pragnienie i ludzka dezaprobate. Istnial wyrazny zakaz odwiedzania miejsc, w ktorych dawano jalmuzny. Wolno bylo przyjmowac tylko takie pozywienie, ktore przynosil sam ofiarodawca. Poniewaz wskutek takich ograniczen zaspokojenie glodu moglo stac sie problemem, wolno bylo o kazdej porze - mimo postu - jesc wszystko to, co otrzymano. A zatem zasady, jakim podporzadkowano zebranie, sluzyly cwiczeniu indywidualnego zaspokajania potrzeb przy nieprzestrzeganiu zasad postu. Wbrew tradycyjnej ascezie, glodowano i jedzono, podporzadkowujac to celowi samouswiadomienia sobie wlasnego ciala.

Rowniez w odniesieniu do innych tradycyjnych zwyczajow religijnych dokonywano stopniowych zmian. Wprawdzie poczatkujacemu wyznawcy wolnego ducha mozna bylo nadal codziennie uczestniczyc w mszy porannej, ale mial on obowiazek nauczyc sie nie patrzec - w przeciwienstwie do innych ludzi - podczas podniesienia na cialo i krew Chrystusa. Nalezalo zdystansowac sie od tego czolowego motywu ludowej poboznosci, czyli przygladania sie, jak slowo staje sie cialem. Przyjmowanie komunii pozostalo jednak dozwolone, podobnie jak - na przekor zakazom Kosciola  - wspolzycie fizyczne w noc poprzedzajaca ow akt. Upominano ponadto, by w spowiedzi przed komunia nic o tym nie wspominac. Rowniez tutaj, wbrew obowiazujacym religijnym zwyczajom i normom, cwiczono samouswiadomienie sobie wlasnego ciala.

Gdy dzieki tym i podobnym zachowaniom wyznawca wolnego ducha zdobyl stopniowo umiejetnosc zaspokajania bez wyrzutow sumienia swych potrzeb cielesnych, uchodzil wowczas za w pelni zjednoczonego z Bogiem, rowniez pod wzgledem fizycznym (corporaliter). Aniolowie, powiadali czlonkowie tego ruchu, nie potrafili juz
odroznic w zwierciadle Trojcy Swietej Boga i duszy. Poniewaz wyznawca wolnego ducha mial teraz swoj udzial w postaci Trojcy, Chrystus zostal pozbawiony dla niego jakiejkolwiek funkcji. Wolnomyslicielska chrystologia odnosila sie wylacznie do statusu poczatkujacego. Doskonalym zalecano nadal czeste uczestniczenie w spowiedzi i przyjmowanie komunii. Byc moze w ten sposob chciano tylko uniknac podejrzen inkwizycji, albowiem znaczenie sakramentow w dalszym ciagu wyraznie kwestionowano. Za zbedny uwazano rowniez ostatni sakrament - umierajacy wyznawca wolnego ducha otrzymywal zbawienie bezposrednio. Diabel, pieklo i ogien czysccowy to oszukancze wymysly ksiezy. Znajdowala w nich odbicie psychiczna udreka, jaka czlowiek sam sobie zadawal, wierzac w tego rodzaju rzeczy i sluchajac swego sumienia.

Kto bedac wyznawca wolnego ducha osiagnal taki stan, ze podporzadkowywal sie tylko Boskiej naturze, przezwyciezal tego rodzaju meki sumienia. Potrzeby odczuwane fizycznie przez doskonalego wyznawce wolnego ducha byly potrzebami samego Boga. Zaspokajanie ich bez dreczacych wyrzutow sumienia bylo rownoznaczne z nabozenstwem. Przy czym czlowiek taki nie uwazal sie bynajmniej za pana samego siebie - to Bog calkowicie go okreslal. Dlatego o kazdej porze mogl on korzystac z wolnosci w wyborze pozywienia. Wspolzycie fizyczne przed komunia i po niej bylo dozwolone. Niewykluczone byly rowniez klamstwa, szalbierstwo, kradziez, oszustwo i zabojstwo, o ile sluzyly materialnemu zaspokojeniu potrzeb fizycznych: "Po wszystko, co widzi oko i czego pozada, powinna siegnac reka" (Johannes z Brunn). A zatem najwazniejsza maksyma wolnoduchowego sposobu zycia glosila, ze materialne pragnienia nalezy zaspokajac w jak najszerszym zakresie w zyciu doczesnym. Ta indywidualna i autonomiczna podstawa pojmowania sensu zycia miala swe zrodlo w idei nadania czlowiekowi charakteru Boskiego. Odpowiadajacy tej postawie sposob zycia wymagal gruntownej reedukacji sumienia.

Zaznaczano wielokrotnie, ze religijnosc wyznawcow wolnego ducha nosi znamiona postawy bardzo nowoczesnej; teza gloszaca, ze w indywidualnej konsumpcji urzeczywistnia sie w najwyzszym stopniu istota czlowieka, nieustanne wzywanie do realizacji popedu seksualnego, radykalne ukierunkowanie na zycie doczesne i zeswiecczenie, ktoremu towarzyszy przeniesienie wizji mityczno-transcendentnych w immanencje, wyrazajace sie w interpretacji nieba, piekla i sakramentow jako oszustwa ksiezy lub jako wyraz duchowych stanow lekowych - wszystko to przypomina ukierunkowana na doczesnosc religijnosc wspolczesnych nam osobowosci uwazajacych sie za niezalezne. Wspolczesna swiadomosc powstala przeciez w oparciu o faktycznie wyksztalcone mozliwosci rozleglego indywidualnego zaspokajania potrzeb przez konsumpcje masowa. Zapoczatkowany przez mieszczanstwo rozwoj kapitalistyczno-przemyslowy stanowil niezbedny warunek, by stary obraz swiata w trwajacym stulecia procesie zostal poddany stopniowej krytyce, reinterpretacji lub zostal w ogole uchylony, a stare ograniczenia dyktowane przez sumienie utracily swa sile. Religijnosc wyznawcow wolnego ducha powstala natomiast jako utopia zaspokojenia potrzeb w otoczeniu spolecznym, dla ktorego charakterystyczny byl stan nieustajacego braku. W konsekwencji uznany porzadek swiata i zbawienia oraz materialne interesy wspolbliznich musialy zostac zaatakowane i pod wzgledem teoretycznym, i praktycznym, jesli w danych warunkach materialnych z utopii wyksztalcic sie mial realnie praktykowany sposob zycia.



Heretycy